Autor:
• piątek, października 17th, 2008

Znaleziona przypadkiem na YouTube piosenka z tego filmu wciąż chodzi mi po głowie. W sumie nic dziwnego, bo wszelakie „pieśni żołnierskie” z definicji łatwo wpadają w ucho. W każdym razie film udało mi się zdobyć i obejrzeć, a co miałem przy tym zabawy – to moje.

.

Tego powstałego w 1969 roku obrazu nie da się zaszufladkować – jest unikalny pod zbyt wieloma względami. Niby western, ale jak tu mówić o westernie, gdy za kowboi robią czerwonoarmiści. Niby przygodówka, ale poziom humoru momentami przewyższa poziom przygody. Niby komedia, ale zbyt dużo w nim sytuacji mocno dramatycznych. Co więc sprawiło, że stał się kultowy? Myślę, że genialny miszmasz ww. gatunków i czasy w których trafił do kin.

Oto mamy czerwonoarmistę, Rosjanina Fiodora Suchowa, który po latach służby marząc o spotkaniu z ukochaną dziewczyną, wraca do domu przemierzając azjatycką pustynię. Postać jak z radzieckiego podręcznika dla pionierów: odważny, zaradny, stawiający rewolucyjny obowiązek ponad własne pragnienia, a przy tym nie tracący hartu ducha w żadnej sytuacji. Tak przynajmniej wyglądałoby to, gdyby historia o której opowiada film zawierała się w powieści. W filmie, to co zrobił z rolą Fiodora odtwarzający ją aktor (Анатолий Борисович Кузнецов) jest mistrzostwem ironii. Każde «rewolucyjnie poprawne» zdanie Fiodor wypowiada z kpiarskim uśmieszkiem na twarzy. Ton głosu jak najbardziej poważny, a oczy mówią: «mówię co rewolucja każe, ale śmieję się z tego». Myślę, że właśnie sposób wypowiadania zdań przez tego aktora spowodował, że wiele powiedzonek z filmu na stałe zagościło w rosyjskiej codzienności.

.

Ale «Białe słońce…» nie jest komedią. Czarny charakter w postaci wodza pustynnych bandytów, to postać w której próżno szukać elementów humorystycznych. Zimny i bezwględny (te cechy chyba najbardziej uwidaczniają się, gdy morduje… nie, nie będę zdradzał, bo może dopiero zastanawiasz się, czy warto obejrzeć ten film), stanowi czyste przeciwieństwo Fiodora. Fabuła filmu dobrze wykorzystuje ten kontrast postaci.

.

Nie bardzo natomiast rozumiem, co twórcy filmu chcieli przekazać postacią celnika z byłego Carskiego Urzędu Celnego. Człowiek ten jest targany rozterkami pomiędzy miłością do żony i spokojnym życiem w domowych pieleszach, a walką, męskim wyzwaniem, czy wręcz awanturnictwem. Dylemat ciekawy, ale do filmowej akcji «Białego…» nic nie wnosi i mam wrażenie, że jest przystawiony do fabuły trochę «na siłę».

.

Reasumując – film jest świetny i warty obejrzenia. Akcja, przygoda, humor, dramat, a wszystko to w odpowiednio dobranych proporcjach. Podczas oglądania warto pamiętać, że obraz został nakręcony na przełomie lat 60/70 i pod tym «radzieckim» kątem oceniać dialogi, można wtedy wyłapać wiele smaczków.

Wobec powyższego wcale się nie dziwię, że film ten jest tradycyjnie oglądany przez rosyjskich kosmonautów w przeddzień startu…

.

.

Wyślij na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • MySpace
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • email
Kategorie: Film | Tagi: ,
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przy pomocy RSS 2.0 Both comments and pings are currently closed.

1 Komentarz

  1. […] Białe słońce pustyni […]