Archive for ◊ wrzesień, 2019 ◊

Autor:
• środa, wrzesień 18th, 2019

Legendy Ziem Obcych

Jestem osobą zamieszkującą tzw. „ziemie wyzyskane”, czyli tereny pomorza zachodniego. Tereny odebrane Niemcom przez Stalina i podarowane nam w zamian za kresy. Na marginesie, w skali makro nieźle na tym wyszliśmy skoro, jak niedawno przeczytałem na histmag-u, po wojnie średniostatystyczny polak był bogatszy niż przed jej wybuchem. Ale nie o tym teraz chciałem…

Mniej więcej od końca lat 90-tych, obserwuję w swoim poniemieckim miasteczku zwiększone zainteresowanie współmieszkańców przedwojennym dziejami tych terenów. Ma to swój fizyczny wymiar. A to odnowienie poniemieckiego pamiątkowego pomnika (a na cmentarzu grobowca) Carla Sprengla, a to tablica informacyjna przy klasztorze w Święciechowie, a to rzeźba jakiegoś niemieckiego pastora przy cmentarzu komunalnym itd. Na początku, jako ogólnie pasjonata historii, nawet mnie to cieszyło. Ale wkrótce z konsternacją dostrzegłem, że obecni mieszkańcy mego miasta zaczęli się z tą, przecież obiektywnie obcą im historią, identyfikować. Dziwne, bo przecież jesteśmy na tych terenach najeźdźcami. Oczywiście, wcześniej żyły tu plemiona słowiańskie, ale przed nimi przecież jakieś inne, i jeszcze wcześniej jeszcze inne itp. Cytując klasyka: „To są normalne dzieje”. Jednakże cywilizację w uprawianej przez nas obecnie formie, wprowadzili tutaj przecież Niemcy, a Polacy napłynęli tu stosunkowo niedawno – za radzieckimi czołgami. Skąd więc ta tendencja do podczepiania się pod obce osiągnięcia i dokonania? Ludzi interesuje kim był ten, czy tamten nieżyjący od 200 lat Niemiec, a nie są ciekawi jak się nazywał pierwszy polski osadnik, który w ’45 postawił na tej ziemi stopę. A można śmiało założyć, że była to ciekawa postać z ciekawą historią – takie były czasy, że wszyscy mieli ciekawe życie. No cóż, widocznie potrzebujemy do życia wiekowych legend i mitów – choćby obcych.

Kilkanaście lat temu przeczytałem w lokalnej gazecie o uroczystości w szkole w Starogardzie, na którą zaproszono jakiegoś tam potomka rodu Borków. Ilustrująca artykuł fotografia przedstawiała gościa, siedzącego na krzesełku frontem do ruin rodowego pałacu. I do dziś męczy mnie ciekawość, o czym ten człowiek sobie wtedy myślał… Pojawił się na ziemi, która od wieków należały do jego rodziny, a ledwie kilkadziesiąt lat temu została zajęta przez Hunów ze wschodu. Owi Hunowie posadzili go teraz pośród ruin starych, rodowych dóbr i usiłują zabawić krotofilami. Nie bez znaczenia jest fakt, że majątek ten popadł w ruinę właśnie w wyniku „opiekowania się” nim przez owych barbarzyńców. Mi na jego miejscu byłoby bardzo przykro, a wyjechałbym stąd z wielką zadrą w sercu.

Kategorie: Różne | Tagi: ,  | Nie można komentować