Kiedyś na jednej z grup dyskusyjnych dotyczącej aparatów cyfrowych, pewien młody człowiek pochwalił się zakupem nowego, pierwszego w swoim życiu aparatu (jakiegoś tam kompakta) i w przypływie radości piał, jaki to ten sprzęt jest świetny i jak wspaniałe robi zdjęcia. Został usadzony postem innego użytkownika grupy, który trafił w samo sedno. Ów inny użytkownik zapytał młodego:
- Ile w ogóle miał w życiu w ręku aparatów cyfrowych?
- Czy w całym swoim życiu zrobił przynajmniej kilka tysięcy zdjęć?
Ponieważ aparat, który młody tak zachwala jest patentowanym badziewiem, można domniemywać w stopniu graniczącym z pewnością, że odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „1”, a na drugie „nie” – w takim razie dlaczego młody zabiera głos w sprawach o których kompletnie nie ma pojęcia i co gorsza, swoimi wypowiedziami wprowadza w błąd innych? Potem jakiś porządny człowiek wygoogla sobie wypowiedź zachwalającą ten beznadziejny śmieć, kupi, i tym samym wyrzuci pieniądze w błoto.
Pod powyższym podpisuję się czym tylko mogę i pod rozwagę niektórym daję. Tak, wiem, myślisz teraz czytelniku: „Mnie to nie dotyczy, moje opinie są zawsze trafne, bezstronne i wyczerpujące”.
Takiś pewien? Ja osobiście wiem, że też nie jestem święty, „ale staram się, gringo. Bardzo się staram być pasterzem…”
.
.
.