Kokpit pobejcowany i polakierowany. Początkowo myślałem o nieco innej kolorystyce, ale po namyśle postanowiłem, że kolor kokpitu powinien być jak najbardziej zbliżony do koloru występującej w nim żywicy. I tak drogą prób i błędów doszedłem do bejcy wodnej w kolorze dębu, wymieszanej w stosunku 1:1 z dodatkową wodą.
Jak już wcześniej nadmieniłem, do szlifowania i bejcowania dna specjalnie się nie przykładałem – na nie i tak pójdzie greting i wszystko zakryje. Nie musi być ładne, ważne żeby było dobrze zakonserwowane.
Zabejcowane elementy steru czekają na lakier. Przy okazji mała zabawa perspektywą – ster wisi bliżej obiektywu i łódka na jego tle wydaje się taka malutka 🙂
Listwa… hmm… nie wiem jak się nazywa. Powiedzmy, że szpryclistwa. Wg. projektu powinna być nieco solidniejsza. Problem w tym, że przy klejeniu trzeba ją mocno wygiąć w dwóch płaszczyznach. Przy próbach wyginania grubszych listw połamałem dwie. W końcu przykleiłem taką jak widać. Jeżeli okaże się za mała, dorobię większą w tradycyjnym układzie V.
Pokrywy forpiku na razie odłożyłem na bok – przed bejcowaniem i lakierowaniem chcę na nich wypalić grafiki. Na jednej będzie słońca, a na drugiej… coś innego.
Zewnętrzna strona kadłuba jest już po 3 warstwach białej farby poliuretanowej. Użyłem produktu SeaLine. Konieczna będzie jeszcze jedna warstwa, a to dlatego, że sklejka wchłaniała tę farbę w oczach i 3 repety nie pokryły wszystkiego. Bardzo to uprzejmie ze strony sklejki, bo widzę, że będzie spoliuretanowana niezwykle solidnie. Jest nadzieja na długi resurs jachtu 🙂
Przed lakierowaniem
Pierwsza warstwa. W momencie malowania biel pięknie pokrywała drewno, a po chwili w nim ginęła.
• sobota, 29 czerwca, 2013
Hellfest 2013 jest już historią, a wspomnienia z Francji tracą kolory – czas wrócić do budowy Królowej.
Mam już żagle, które wykonała dla mnie firma Sail Service z Gdańska. Pierwszorzędna robota.
Żagle w odpowiednich workach.
Fok
Grot pełnolistwowy. W miejscu znaku klasowego logo…
…które sobie wymyśliłem. W końcu co to by była za królowa bez herbu.
Pokład prawie wyszlifowany. Pod folią utwardza się szpachlówka, którą wypełniłem otwory wkrętów mocujących listwę odbojową.
• sobota, 15 czerwca, 2013
Przy kadłubie z konstrukcyjnych rzeczy zostało mi jeszcze przyklejenie dwóch listew. Cała reszta do zrobienia to już tylko szlifowanie, odrobina szpachlowania i malowanie. Aha – no i jeszcze wykombinowanie mocowania steru, ale to drobiazg – materiał mam. Jeżeli chodzi o sprawy pozakadłubowe, to do zrobienia jest jeszcze maszt i bom. Wiem jak, mam materiał, ale wezmę się za to dopiero gdy będę miał w ręku żagle, żeby wszystko do siebie pasowało. Żagle się szyją w profesjonalnej firmie i powinienem je dostać za jakieś 2 tyg.
A dzisiaj na fotkach:
Podwięź wantowa (sztagownik też już zamontowany)
Świeżo przykręcone listwy odbojowe. Miejsca gdzie „wpędziłem” wkręty oczywiście się zaszpachluje „do ładnego”