Pewnego dnia pomyślałem, że fajnie by było przykleić do kierownicy roweru ręczny gps-ik. Zapuściłem się w sieć i zgrzytnąłem zębami, bo uchwyt do posiadanego przeze mnie Lowrance iFinder-a Go2 w Polsce jest nie do kupienia (przynajmniej ja nie znalazłem). Co prawda w niemieckim sklepie to wydatek jedynych kilkunastu ojro (plus drugie tyle za przesyłkę), ale… oferowany uchwyt, to taki badziewnie wygięty plastikowy pręt, spełniający rolę quasi-stelaża. O ile do solidności wykonania Go2 nie mam zastrzeżeń, to nie zaryzykowałbym jazdy z nim rowerem po lesie przy takim mocowaniu. Solidniejszy pokrowiec-kabura kosztuje 35 euro, lecz nie ma żadnego mocowania do kierownicy roweru.
Na szczęście Polak potrafi i z garści różnych materiałów udało mi się sklecić solidną kaburę, do której mam pełne zaufanie.
.

.

Najpierw kartonowy model, który spełnił jednocześnie rolę szablonu…
.

…przy pomocy którego z kawałka starej torby wyciąłem skórzaną „obudowę”.
.

Kawałek płaskownika podgięty pod kątem z wywierconymi dwoma rzędami otworów.
.

Po środku dwie śruby, zakontrowane płaskimi nakrętkami.
.

Przymocowanie skóry do płaskownika – dratwa i ścieg szewski.
.

Na koniec przyklejenie i wzmocnienie nicią „rzepa” zatrzymującego urządzenie w kaburze.
.

I proszę – gotowe.
.

Od spodu wygięty w półokrąg i podklejony gumą płaskownik.
.

Po oblataniu w terenie – nie mam zastrzeżeń.
.
