Blog Archives

Autor:
• piątek, 03 lipca, 2015

A z 50 litrowego kega po piwie zmajstrowałem sobie taki oto kociołek zacierno-warzelny z filtratorem z oplotu. Potęga – ponad 80 butelek piwa za jednym warzeniem…

50 litrowy piwny keg z blachy kwasoodpornej. W środku jeszcze resztki angielskiego piwa.

 
 


Zawór. Rurka przyda się w przyszłości na mieszadło mechaniczne.

 
 


Góra obdzyngana fleksem. Potem oczywiście ładnie wyrównana i sfazowana.


 
 


Zawór ze stali kwasoodpornej, uszczelki miedziane.


 
 


Wężyk z oplotu – końcówki zaciśnięte blachą miedzianą.


 
 


A z drugiej strony zaciski. Oczywiście wszystko z kwasówki do żywności.


 
 


Po dłuższym namyśle poszedłem w rozwiązanie dwuwąsowe. Sprawdza się znakomicie.


 
 


Na gazie. Przykrywka od 30-litrowego gara.


 
 


Pierwsza warka nowym sprzętem.


 
 

Co dalej? W planach mam dorobienie mieszadła z płynną regulacją obrotów.

Kategorie: Różne | Tagi: , , ,  | Nie można komentować
Autor:
• czwartek, 10 stycznia, 2013

Piwowarstwo to jednak sport ekstremalny. Słyszałem o strzelających kapslach, ale… Rzecz działa się z wieczora, gdy akurat siedziałem z gitarą na kolanach i wesoło pobrzękiwałem. Nieopodal, w pobliżu grzejników, leniwie leżakował efekt mojego warzelniczego zacięcia pod postacią kilku dojrzewających butelek cydru (zrobionego eksperymentalnie na drożdżach winnych). Butelki postawiłem na widoku, bo zakapslowałem je nową kapslownicą, co do której nie miałem jeszcze zaufania i wolałem mieć efekt jej pracy na oku. Więc tak siedziałem i przygrywałem, a nagle jak coś nie pieprznie… W pierwszej chwili pomyślałem: „Zaczęło się! Rodacy się w końcu opamiętali i wybuchła rewolta przeciwko tym bandytom z wiejskiej!”
Ale nie. Krótkie oględziny wykazały, że pokaźny huk pochodził z jednej z butelek cydru, którą ciśnienie gazu rozwaliło w drobny mak. Nic to – pomyślałem – na te niemal pół tysiąca butelek, które w mojej dotychczasowej karierze piwowara zakapslowałem, było tylko kwestią czasu, gdy któraś wystrzeli. Normalka. Posprzątałem, powycierałem, pozbierałem z różnych części pomieszczenia kawałki butelki (przy okazji stwierdziłem, że kapsel na kawałku szyjki ostał się nienaruszony – jednak dobra kapslownica), pozostałe butelki cydru wyniosłem w chłodne miejsce i usiadłem dla odsapnięcia na kanapie. Dla wygody odchyliłem się na oparcie i dopiero wtedy oczom moim ukazał się taki widok:

I z bliska:

Cóż… Całe szczęście, że nikt nie stał w pobliżu butelki…

Kategorie: Różne | Tagi:  | 4 komentarze