Archive for the Category ◊ Różne ◊

Autor:
• środa, 11 grudnia, 2013

Portal czasopisma „Puls Biznesu” podał w dniu 2013-12-09 informację, cytuję:

„Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) i brytyjska agencja wywiadu elektronicznego GCHQ szpiegowały graczy w wirtualnych światach gier komputerowych – poinformowały w poniedziałek dzienniki i „New York Times”.”

oraz dalej:

„Media informują, że pod lupą agentów NSA i GCHQ znaleźli się użytkownicy takich gier jak między innymi World of Warcraft i Second Life, które cieszą się dużą popularnością w środowiskach graczy. Dane były zdobywane przez agentów, którzy również uczestniczyli w rozgrywkach odbywających się w internecie.”

Nie jestem fanem teorii spiskowych, ale od czasu do czasu zdarza mi się zastanowić nad takimi, czy innymi okolicznościami owych, czy też onych zdarzeń. Powyższa informacja była właśnie jedną z tych, które uniosły mi brew i zapoczątkowały proces myślowy, zakończony kilkoma konkluzjami.

Najpierw pomyślałem, że:

1) Na świecie nie dzieje się nic ciekawego, lub wszystko co ciekawe tak się już czytelnikom „Guardian” i „New York Times” opatrzyło, że zrozpaczone redakcje sięgnęły do szuflady z tematami wymyślanymi na przetrwanie sezonu ogórkowego. Niesprawdzalnymi, więc niekoniecznie prawdziwymi.

2) System Echelon okazał się bezradny wobec podsłuchiwania czarnoksiężników, wampirów, orków, czy czym tam jeszcze się gra w przedmiotowych grach i żeby podsłuchać zaklęcia na zamianę wody w złoto, trzeba umieścić w tym środowisku wysoce wyspecjalizowaną agenturę.

3) A propos agentów, to ktoś ma świetną robotę – zawodowo gra w gry on-line. Nie dość, że mu za to płacą, to jeszcze spełnia swój patriotyczny obowiązek. Zazdroszczę. W ZSRR byłby jeszcze obsługiwany poza kolejką.

Potem, po namyśle, przyszło mi do głowy już poważniej:

4) Służby Echelon-u i pokrewnych systemów (o których w ostatnich latach coraz głośniej) prowadzą nienachalną, pełzającą kampanię dyskredytacji doniesień dotyczących wywiadu elektronicznego (np. działań ujawnionych przez Edwarda Snowdena). Bo jakoś ciężko mi uwierzyć, że takie bądź co bądź opiniodawcze i markowe tytułu jak „New York Times”, czy „Guaridan” ot tak sobie, same z siebie publikują takie pierdoły.

A po dłuższym namyśle pomyślałem już zupełnie poważnie:

5) Wykorzystywanie gier on-line do porozumiewania się przestępców nie wydaje mi się wcale takim śmiesznym pomysłem. Faktycznie, założenie sobie dla komunikacji kont graczy w „Ogame”, „Word of Tanks” czy podobnej wojennej grze, pozwala na ukrycie się w tłumie. Tam przecież takie słowa jak: „atak”, „bomba”, „ładunek”, „zapłać za broń”, „napad”, „amunicję kupisz w…” itp. nikogo nie dziwią. Nie trzeba nawet używać kryptonimów – Echelon wysiada. Ale, czy warto rozstrzelać 100.000 osób z tego powodu, że wśród nich może być zabójca, który zabije tylko jedną…

Jakby się nie obrócił, dupa z tyłu. Idę na piwo…

Kategorie: Różne | Tagi: ,  | Nie można komentować
Autor:
• sobota, 30 listopada, 2013

Tytułem dzisiejszych andrzejek wyrzucę z siebie coś co sprawia, że jestem jednocześnie zirytowany i zdziwiony. Chodzi o pewne zjawisko na rodzimym podwórku literackim, mianowicie o autora Andrzeja Ziemiańskiego. Jestem właśnie po lekturze jego powieści „Toy wars”, a kilka lat temu zetknąłem się również z „Achają” i jakimiś opowiadaniami. Cóż mnie tak irytuje i dziwi?

Irytuje mnie styl pisarski tego obywatela. Często-gęsto mam tak, że po przeczytaniu kilku pierwszych stron książki, przychodzi mi na myśl cytat z rosyjskiej komedii „Poborowi”, gdzie jeden z głównych bohaterów filmu na widok jednostki w której ma służyć stwierdza: „No tak, tu nam jeść nie dadzą”. Po prostu wiem, że nie przebrnę przez styl autora i książka ląduje w elektronicznym koszu.

Coś z pogranicza ww. myśli przyszło mi do głowy na początku „Toy wars” i, o ile pamiętam, także gdy zaczynałem „Achaję”. I tu dochodzimy do zdziwienia, bo dziwiłem się sam sobie, że dalej to czytam. Oba te uczucia towarzyszyły mi przez całe wspomniane utwory.

Problem w tym, że Andrzej Z. przy swoim denerwującym stylu pisze tak ciekawie, że ciężko się oderwać. Na dwóch stronach potrafi cztery razy sensownie zmienić akcję. Po prostu kipiel pomysłów. Ta z kolei wciąż utrzymuje u mnie stan zaciekawienia, co wydarzy się dalej mimo, iż styl opowiadania każe dać sobie z powieścią spokój. A że „Ciekawość, to pierwszy stopień do piekła”, męczę się dalej z takim utworem jednocześnie go pragnąc i nienawidząc.

Parafrazując Józefa Szwejka, który w podobny sposób wypowiedział się o jakiejś rasie psów: utwory Andrzeja Z. są tak brzydkie, że aż ładne.

Kategorie: Różne | Tagi: , ,  | Nie można komentować
Autor:
• czwartek, 15 sierpnia, 2013

Czasochłonne to taklowanie – cztery dni przeszły jak w pysk strzelił. Ale, jak powiedział Kapral Wichura o zdobywaniu Berlina: „Robota honorowa. Jak tort po obiedzie”. Tak czy inaczej jacht jest otaklowany i jutro ruszam na kaszubskie jeziora w próbny rejs.

Z tyłu pod półpokładami widać czerwone odbijacze. Konstruktor przewidział w tym miejscu dmuchane balony (w celu utrzymywania jachtu na powierzchni po wywrotce), ale obliczyłem sobie, że nadmuchiwane odbijacze będą miały wyporność większą niż potrzeba, a w dodatku w razie potrzeby będzie je można wykorzystać przy kei zgodnie z przeznaczeniem.

Klapy forpiku są jeszcze bez lakieru – polakierowałem je już po zrobieniu zdjęcia. Grafiki wypaliłem wypalarką do drewna – wieloryb i róża wiatrów z twarzą słońca.

A taki ma widok sternik.

Kategorie: Różne  | Nie można komentować
Autor:
• środa, 17 kwietnia, 2013

Kilka fotek z pobytu w Irlandii. Po raz kolejny przekonałem się, że jest to kraj w którym spokojnie mógłbym żyć. Z resztą – im dłużej patrzę na tę naszą bananową republikę, tym bardziej dojrzewam do decyzji o emigracji.
Zdjęcia domów, to miasteczko Cavan. Skały, to wybrzeże Oceanu Atlantyckiego. Natomiast ta fotka z dziećmi, to zdjęcie z jednego pub-u, gdzie około 22:00 miejscowe dzieciaki dawały koncert – grały klientom baru irlandzkie melodie ludowe (z małym pokazem tanecznym). Tam nikt nie robi problemu z tego, że nieletni przebywają w miejscu gdzie pije się alkohol i żaden urzędnik nie ma z tego powodu prawa odebrać dziecka rodzicom, którzy przyszli z nim w to miejsce. Z drugiej strony ludzie od dzieciństwa uczą się, że pub to miejsce gdzie obowiązuje kultura i uprzejmość nie mniejsza niż w domu i innych publicznych miejscach.

Kategorie: Różne  | Nie można komentować