Robiąc te fotki, zrobiłem również panoramę 360°. Oto ona:
(Trzymaj wciśnięty przycisk myszy i przesuwaj obraz prawo/lewo.
Klawiszologia pospolita to: „a” – powiększanie, „z” – zmniejszanie)
Robiąc te fotki, zrobiłem również panoramę 360°. Oto ona:
(Trzymaj wciśnięty przycisk myszy i przesuwaj obraz prawo/lewo.
Klawiszologia pospolita to: „a” – powiększanie, „z” – zmniejszanie)
Podobno kino rozpoczęło się od zakładu naukowca z miliarderem. Przedmiotem zakładu było: czy galopujący koń momentami odrywa się całkowicie od ziemi, czy może zawsze chociaż jednym kopytem dotyka podłoża? W tysiąc osiemset siedemdziesiątym którymś na torze jeździeckim w Sacramento rozstawiono baterię aparatów i serią zdjęć rozstrzygnięto spór. Ale co tam koń. Zastanówmy się czy np. biegnący chłopiec odrywa podczas biegu od ziemi obie stopy? Odrywa. I to jak – NA ZAKRĘTACH!!!
.
.
Witany przez tłumy starorzymski bohater wracający ze zwycięskiej kampanii, trzymał za plecami człowieka, szeptającego mu do ucha o ulotności sławy i niebezpieczeństwach, jakie niesie za sobą nadmiar pychy. Niech dzisiaj, gdy w końcu doczekaliśmy się „całego” słonecznego, wiosennego dnia, ja wejdę w tę niewdzięczną rolę „kraczącego”. Nie wszystkim wiosna wychodzi na dobre. Oto dwie fotki sprzed kilku dni. Dosyć drastyczne, wrażliwi niech sobie odpuszczą…
Ciekawe uczucie – przebywać w miejscu, które pamięta się z dziecinnych, mocno niekompletnych i wyrywkowych, ale miejscami bardzo wyraźnych wspomnień. Wie się, że się wie, ale wcale się nie wie… Czegoś takiego doświadczyłem podczas rodzinnej podróży do wsi Zawada pod Częstochową. Czytaj dalej…