Autor:
• Tuesday, October 01st, 2019
Wyślij na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • MySpace
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • email
Kategorie: Photo  | Nie można komentować
Autor:
• Wednesday, September 18th, 2019

Legendy Ziem Obcych

Jestem osobą zamieszkującą tzw. „ziemie wyzyskane”, czyli tereny pomorza zachodniego. Tereny odebrane Niemcom przez Stalina i podarowane nam w zamian za kresy. Na marginesie, w skali makro nieźle na tym wyszliśmy skoro, jak niedawno przeczytałem na histmag-u, po wojnie średniostatystyczny polak był bogatszy niż przed jej wybuchem. Ale nie o tym teraz chciałem…

Mniej więcej od końca lat 90-tych, obserwuję w swoim poniemieckim miasteczku zwiększone zainteresowanie współmieszkańców przedwojennym dziejami tych terenów. Ma to swój fizyczny wymiar. A to odnowienie poniemieckiego pamiątkowego pomnika (a na cmentarzu grobowca) Carla Sprengla, a to tablica informacyjna przy klasztorze w Święciechowie, a to rzeźba jakiegoś niemieckiego pastora przy cmentarzu komunalnym itd. Na początku, jako ogólnie pasjonata historii, nawet mnie to cieszyło. Ale wkrótce z konsternacją dostrzegłem, że obecni mieszkańcy mego miasta zaczęli się z tą, przecież obiektywnie obcą im historią, identyfikować. Dziwne, bo przecież jesteśmy na tych terenach najeźdźcami. Oczywiście, wcześniej żyły tu plemiona słowiańskie, ale przed nimi przecież jakieś inne, i jeszcze wcześniej jeszcze inne itp. Cytując klasyka: „To są normalne dzieje”. Jednakże cywilizację w uprawianej przez nas obecnie formie, wprowadzili tutaj przecież Niemcy, a Polacy napłynęli tu stosunkowo niedawno – za radzieckimi czołgami. Skąd więc ta tendencja do podczepiania się pod obce osiągnięcia i dokonania? Ludzi interesuje kim był ten, czy tamten nieżyjący od 200 lat Niemiec, a nie są ciekawi jak się nazywał pierwszy polski osadnik, który w ’45 postawił na tej ziemi stopę. A można śmiało założyć, że była to ciekawa postać z ciekawą historią – takie były czasy, że wszyscy mieli ciekawe życie. No cóż, widocznie potrzebujemy do życia wiekowych legend i mitów – choćby obcych.

Kilkanaście lat temu przeczytałem w lokalnej gazecie o uroczystości w szkole w Starogardzie, na którą zaproszono jakiegoś tam potomka rodu Borków. Ilustrująca artykuł fotografia przedstawiała gościa, siedzącego na krzesełku frontem do ruin rodowego pałacu. I do dziś męczy mnie ciekawość, o czym ten człowiek sobie wtedy myślał… Pojawił się na ziemi, która od wieków należały do jego rodziny, a ledwie kilkadziesiąt lat temu została zajęta przez Hunów ze wschodu. Owi Hunowie posadzili go teraz pośród ruin starych, rodowych dóbr i usiłują zabawić krotofilami. Nie bez znaczenia jest fakt, że majątek ten popadł w ruinę właśnie w wyniku „opiekowania się” nim przez owych barbarzyńców. Mi na jego miejscu byłoby bardzo przykro, a wyjechałbym stąd z wielką zadrą w sercu.

Wyślij na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • MySpace
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • email
Kategorie: Miscellaneous | Tagi: ,  | Nie można komentować
Autor:
• Tuesday, August 13th, 2019

Kilka fotek z mojej motocyklowej podróży w Góry Izerskie. Widoczny zamek, to Czocha. Przystań, to “Przystań Żeglarska Izery”, której pole namiotowe serdecznie polecam.

Wyślij na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • MySpace
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • email
Kategorie: Miscellaneous | Tagi: ,  | Nie można komentować
Autor:
• Friday, July 26th, 2019

Kilkakrotnie wspominałem na tym blogu o moim ulubionym aktorze. Rutger Hauer, bo o nim mowa, zmarł kilka dni temu (19.07.2019 r.). Media rozpisują się o jego roli cyborga w “Łowcy Andoidów”, co tylko pokazuje jak ograniczoną i jak powierzchowną wiedzą dysponują dziennikarze, którym kazano szybko wstawić newsa. A przecież ten aktor zagrał dużo, dużo ciekawszych ról niż w sumie epizodyczny android u Ridleya Scotta. Może i kilka z tych filmów było klasy “B”, ale aktorstwo Rutger uprawiał w nich zawsze przez duże “A”.

Mój ulubiony film z tym aktorem, to mroczne “Ciało i Krew” 1985 r. Obraz niemal perwersyjnie odbiegający od cukierkowych opowieści o bohaterach, przez co niedoceniony przez publiczność, która w swojej masie oczekuje na ekranie walki dobra ze złem, a nie zła z jeszcze większym złem. Rola Hauera zagrana w tak dziwny (i genialny!) sposób, że do dzisiaj jak przypomnę sobie ten film, przechodzą mnie dreszcze. A po raz pierwszy widziałem go we wczesnym dzieciństwie, i to był to jeden z tych momentów, w których dorastający człowiek zdaje sobie nagle sprawę, że ścieżki życia czasami prowadzą tylko dolinami. I przy odrobinie hartu ducha, nie trzeba się tym przejmować.

Spoczywaj w spokoju Mistrzu…

Rutger Hauer
Wyślij na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • MySpace
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • email
Kategorie: Miscellaneous | Tagi: ,  | Nie można komentować