Archive for the Category ◊ Miscellaneous ◊

Autor:
• Thursday, March 15th, 2018

Historie o ludziach, którzy pierwsze ognisko zobaczyli na żywe oczy dopiero po 20-tce, są mi znane od dawna. W sumie nic dziwnego. Jeśli ktoś wychował się w blokowisku, a nie miał np. dziadków z ogrodem, albo nauczycieli, którym chciałoby się zorganizować np. klasowe pieczenie kiełby, to gdzie miałby takie ognisko zobaczyć? Ale odsetek takich ludzi zawsze był marginalny. Przynajmniej aż do teraz, bo chyba doszliśmy jako społeczeństwo do punktu, w którym większości młodych ludzi wydaje się, że nie byliby w stanie przetrwać nocy w lesie…

Od początku zeszłego roku z ciekawością obserwuję różnych internetowych bushcraft-erów, czyli ludzi, którzy lubią włóczyć się po lasach – wliczając w to dzikie nocowanie w takich miejscach. Nie, żeby mnie pociągała taka forma aktywności, ale… pewnego dnia uzmysłowiłem sobie, że zarówno im, jak i mnie – uprawiającemu ostatnio motocyklową formę turystyki – chodzi o to samo. Wspólną myślą jest dążenie do zabrania ze sobą w jak najmniejszym litrażu i wadze rzeczy najpotrzebniejszych, by w miarę komfortowo podróżować i biwakować. Poobserwowałem, poczytałem, pomyślałem, policzyłem i w efekcie w przestrzeni bagażowej, którą jeszcze dwa lata temu zajmował mi sam namiot, obecnie mieszczę tarpa, wygodny materac i śpiwór – które w dodatku dają komfort termiczny o dwie klasy wyższy, niż rzeczy używane przeze mnie do tej pory. Ale odbiegam od tematu, bo chciałem o czymś innym…

Obserwując tę bushcraft-ową część internetu, a w szczególności porozmieszczane wszędzie komentarze młodych ludzi, którzy też ją obserwują – doszedłem do smutnego wniosku, że obecna cyfrowa młodzież nie ma bladego pojęcia o otaczającej nas (w naszym kraju) przyrodzie i możliwościach własnych organizmów. A co nieznane budzi strach. Statystycznemu młodemu nastolatkowi z większego miasta, czerpiącemu wiedzę o przyrodzie z internetu i telewizji, nasz polski las wydaje się pełen niebezpieczeństw na miarę amazońskiej dżungli. Przeżycie w nim po zmroku graniczy z cudem. Na biednego człowieka za każdym krzakiem czyhają wilki, dziki, niedźwiedzie, żmije i kleszcze. A do tego trzeba doliczyć wyziębienie, odwodnienie i głód. Jeżeli komuś za pomocą specjalistycznego (oczywiście) ekwipunku uda się ta sztuka, to z dumą może zamieścić na YT filmik z tego wiekopomnego wydarzenia i pochwalić się światu, jakim to jest traperem. W ten sposób, zjawiskiem śnieżnej kuli nakręca innych młodych ludzi. W efekcie mamy już pokolenie, które w mocno zauważalnym procencie wyrosło w przekonaniu, że otaczająca nas naturalnie przyroda, to bezwzględny morderca. Jako społeczeństwo doszliśmy do sytuacji, która miała miejsce tej zimy, gdy duża grupa turystów zwiedzających Morskie Oko, po zapadnięciu zmroku bała się przejścia spacerkiem asfaltową (choć zaśnieżoną) drogą kilku kilometrów i dokonała tej wiekopomnej sztuki dopiero w asyście policji. A takich ludzi będzie teraz coraz więcej. Zjawisko to, choć dołujące, samo w sobie jest dosyć ciekawe socjologicznie – myślę, że spokojnie można by popełnić na ten temat jakąś pracę doktorską.

A ja, skoro już uzewnętrzniam się publicznie, mam odezwę:
Rodacy! To prawda, że nasz kraj geopolitycznie położony jest nieciekawie. Ale przyrodniczo… przyrodniczo, to my przecież żyjemy w raju. Pory deszczowe, pustynie, mrozy po -60 stopni, trzęsienia ziemi, dżungle, śmiertelnie jadowite zwierzęta, choroby tropikalne – niczego z tych rzeczy u nas nie ma. Nasze lasy, cała nasza przyroda, jest dla nas tak przyjazna, że już bardziej nie można. Nawet nasze nieliczne dzikie drapieżniki widząc człowieka w pierwszej kolejności uciekają. Polaku! Przyjacielu! Gwarantuję Ci, że jeśli jesteś w stanie przebywać niemal codziennie przez 8 godzin w pracy lub w szkole, to bez żadnego problemu przetrwasz noc w naszym kochanym, polskim lesie i to bez ŻADNEGO wyposażenia, ba nawet bez łyka wody. Polko! Przyjaciółko! Jeżeli czujesz się na siłach przemierzać przez pełne 5 godzin wzdłuż i wszerz dowolne centrum handlowe, to gwarantuję Ci, że jesteś w stanie przejść po lesie 10 kilometrów. Kto wie, może ilość uwolnionej endorfiny sprawi nawet, że poczujesz się szczęśliwsza niż na zakupach…

Kategorie: Miscellaneous | Tagi:  | Nie można komentować
Autor:
• Tuesday, October 24th, 2017

Garść fotek z analogowej Minolty. Sportretowane maszyny zagłady stoją w Mirosławcu (nomen-omen ;). Jezus wiadomo gdzie, a torowisko sfotografowałem nieopodal jeziora Woświn.

Kategorie: Photo, Miscellaneous | Tagi: , ,  | Nie można komentować
Autor:
• Friday, September 22nd, 2017

Kilka fotek ze średnioformatowego analoga Isolette V.

Kategorie: Photo, Miscellaneous | Tagi:  | Nie można komentować
Autor:
• Sunday, August 06th, 2017

Z okazji trwania imprezy “Grodziskie Piwobranie 2017”, udało mi się zwiedzić browar w Grodzisku Wielkopolskim, w którym warzone jest “Piwo z Grodziska”, czyli po prostu “Grodziskie”. Dla niewtajemniczonych: piwo gatunku “Grodziskie” jest piwem pszenicznym, warzonym od około 1300 roku, lekkim, niskoalkoholowym, o lekko dymiono-wędzonym smaku. Według obecnie obowiązującej klasyfikacji, jest to jedyny Polski gatunek piwa na świecie (choć podobno niemcy ostatnio nam brużdżą i przebąkują, że tak na prawdę to oni wymyślili…). Ja osobiście nie przepadam na piwami pszenicznymi, ale akurat grodziskie łykam z chęcią, i z poczucia patriotyzmu zawsze staram się mieć kilka w piwnicy.

Wracając jednak do przedmiotowego browaru – byłem mile zaskoczony, jak został odbudowany po niszczących latach 90-tych. Z ruiny przeistoczył się w piękne przedsiębiorstwo i bardzo fajnie, że zamiast wszystko zburzyć i postawić od nowa, ocalono stare rozwiązania. Czuć tam klimat i nie mówię tu nie tylko o miłym każdemu piwowarowi zapachu brzeczki, fermentującej w otwartych tankach.
Samo zwiedzanie zorganizowane zostało w sposób bardzo przemyślany i mogę o nim mówić tylko w superlatywach. Za jakiekolwiek niedociągnięcia powinienem winić tylko siebie, a to dlatego, że nastawiałem się na to zwiedzanie od dwóch lat. Pierwotnie planowałem tego tripa już w zeszłym roku, ale pogoda nie zachęcała do podróży (motocyklem). W tym roku też nie było z aurą za ciekawie, ale zawziąłem się i pojechałem pomimo przelotnych deszczy. W efekcie długiego oczekiwania, zbudowałem sobie w głowie obraz tego browaru jako dużej instytucji, którą będę długo zwiedzał niczym jakiś Luwr. Jak okazało się na miejscu, jest to raczej taka nanofirma, którą dało się obejść w 20 minut, i to zaglądając w każdy kąt i oglądając dokładnie każdy plakat na ścianie. W efekcie rychłe zakończenie zwiedzania bardzo mnie zdziwiło i nawet na chwilę przystanąłem z kołaczącą się myślą: “To już?”. Inna sprawa, że browar warzy piwko, ale do butelkowania, to ono jedzie gdzie indziej. Dokąd? Pracownik browaru nie chciał zdradzić.
No właśnie – chodziłem sobie po tym browarze z kamerką na kijku i filmowałem co się dało. Robiłem to z czystej ciekawości i chęci posiadania takiego filmiku, bo jak powszechnie wiadomo, produkcja piwa bardzo mnie interesuje. I chyba przez to, czułem jakąś lekką rezerwę browarników w rozmowach ze mną. Już na dzień dobry przy wejściu zostałem poinformowany, że filmować i robić zdjęcia mogę wyłącznie na własne potrzeby, a nie w celach komercyjnych (wiedziałem to już wcześniej, bo czytałem regulamin zwiedzania). W porządku, rozumiem to, szanuję, i żadnych materiałów tego typu nie zamieszczę nawet na tym moim blogu (który w żadnym razie nie ma charakteru komercyjnego). Ale robienie wielkich tajemnic z tego, czy tamtego szczegółu produkcji, to już lekka przesada – nie produkują tam przecież bomb. Jak jest uwarzone grodziskie wie każdy, kto choć oględnie siedzi w temacie, a mi też przecież nie chodziło o kontrolę ksiąg rachunkowych.

Ale nic to. Ważne, że wycieczka była bardzo udana i z przyjemnością zobaczyłem pierwszy raz w życiu na żywe oczy, jak robi się piwko na skalę przemysłową. I powiem wam, że żadna filozofia – tylko robić. A właścicielom i pracownikom browaru dziękuję za możliwość zwiedzenia i życzę powodzenia w biznesie. Ja gdy tylko mam okazję, kupuję butelczynę warzonego przez nich piwka.

Kategorie: Miscellaneous, Expeditions | Tagi: , , ,  | Nie można komentować