Archive for the Category ◊ Miscellaneous ◊

Autor:
• Monday, November 30th, 2020

Jak widać po zawartości mojego bloga, fotografia jest dla mnie ważnym elementem życia. Nie jest religią, której poświęcałbym cały swój wolny czas i środki, ale jednak jest czymś, co mnie inspiruje i pozwala w jakimś stopniu się realizować. W całym tym moim pudle z fotografią, niepoślednie miejsce zajmują aparaty analogowe, czyli tradycyjne – na światłoczułą kliszę. Dlaczego? Bo zdjęcia wykonane tą metodą, są po prostu dużo ładniejsze od cyfrowych. Mają bardzo przyjemną w odbiorze plastyczność, która dla fotografii cyfrowej, puki co, jest niedostępna. Uwielbiam oglądać stare fotografie sprzed ery cyfrowej, szczególnie z czasów, gdy na świecie królował średni format błon. Te ujęcia zachwycają plastyką obrazu i spogląda się na nie z prawdziwą przyjemnością.

No ale z czego to wynika? Co powoduje, że te wiekowe prace są lepsze w odbiorze? Przecież zasady kadrowania się nie zmieniły. Obiektywy mamy teraz o niebo lepsze, a inteligentne systemy ustawiania ostrości i czasu naświetlania posunęły technikę fotograficzną o eony do przodu. To dlaczego, porównując (na monitorze komputera!) podobne zdjęcia, jedno z przełomu XIX i XX wieku, a drugie z wieku XXI, to pierwsze jest subtelnie magiczne, a to drugie po prostu jest? Nie wiem, ale…

Ale pokuszę się o sformuowanie pewnej tezy. Tezy czysto intuicyjnej, bo nie popartej żadnymi dowodami. Powiedzmy, że będzie to tylko prosta, logiczna koncepcja. Zanim jednak do niej przejdę, porównajmy elementy światłoczułe aparatów tradycyjnych i cyfrowych. W tych drugich elementem świadłoczułym jest matryca, składająca się dużej ilości światłoczułych elementów elektronicznych. W przypadku aparatów tradycyjnych, elementem światłoczułym jest błona filmowa, która funkcjonalnie również jest swoistym rodzajem ww. matrycy tyle, że składającej się z dużej ilości światłoczułych elementów chemicznych. Czytelnikowi już pewnie przyszły do głowy, że gęstość matrycy chemicznej dalece przewyższa gęstość matrycy elektronicznej i stąd te różnice w plastyce zdjęć. Wg mnie, jest to jednak tylko (fakt, że spora) część prawdy, bo…

Bo wydumana przeze mnie teza mówi, że jednak wszystkiemu winne są przede wszystkim algorytmy zainstalowanego w aparatach oprogramowania. Tam gdzie na matrycy chemicznej 100 punktów tworzy sinusoidę, przy nawet najlepszej obecnie produkowanej matrycy cyfrowej, oprogramowanie pomiędzy dwoma punktami ciągnie linię prostą. I taki program nawet nie rozważy, czy pomiędzy tymi dwoma punktami, które ma połączyć, należy nakreślić linię prostą, parabolę, sinusoidę, czy inny zygzak. Ktoś by powiedział, że trzeba zwiększyć czułość matrycy, to program będzie więcej wiedział. No tak, ale ile by tych punktów nie dać, to jednak dalej będzie zgadywanie – no chyba, że czułość matrycy elektronicznej zrówna się z czułością matrycy chemicznej, ale jak mawia pewien znany Polak “Panie Paździoch, to nie są tanie rzeczy” – i nie wiem, czy to w ogóle fizycznie możliwe.

Cóż więc dalej? Moim zdaniem kolejnym logicznym krokiem jest rozwój oprogramowania fotograficznego w kierunku nauczania maszynowego i rozwoju sztucznej inteligencji. Przy dostępie do wystarczająco dużej ilość zdjęć jakiegoś detalu, oprogramowanie powinno go rozpoznać, porównać z innymi, podobnymi lub takimi sami detalami, i dopiero na podstawie takiej analizy połączyć ww. dwa punkty z matrycy odpowiednim esem-floresem. Śmiem twierdzić, że dopiero taka fotografia będzie w odbiorze równożędna analogowej. Co więcej, możliwe będzie poprawienie od ręki wszystkich tych zdjęć, które dzisiaj uważamy za kiepskie plastycznie, do poziomu fotografii analogowiej nie tylko małego i średniego, ale również wielkiego formatu. To już będzie coś. Idąc dalej, w cyfrowej ciemni możliwe będzie wykonywanie zdjęć równorzędnych formatom tradycyjnym o których do tej pory śniło się jedynie szaleńcom. Wyobraźcie sobie fotografię rodzinną na negatywie typu płytka szklana o rozmiarach powiedzmy 10 na 30 kilometrów…

No, ale czekając na te wirtualne cuda, cieszmy się przyjemnymi zdjęciami z klisz – czego wszystkim nam życzę.

Autor:
• Wednesday, April 08th, 2020

Film Fomapan 400, forsowany na 650.

Kategorie: Miscellaneous | Tagi: ,  | Nie można komentować
Autor:
• Wednesday, September 18th, 2019

Legendy Ziem Obcych

Jestem osobą zamieszkującą tzw. „ziemie wyzyskane”, czyli tereny pomorza zachodniego. Tereny odebrane Niemcom przez Stalina i podarowane nam w zamian za kresy. Na marginesie, w skali makro nieźle na tym wyszliśmy skoro, jak niedawno przeczytałem na histmag-u, po wojnie średniostatystyczny polak był bogatszy niż przed jej wybuchem. Ale nie o tym teraz chciałem…

Mniej więcej od końca lat 90-tych, obserwuję w swoim poniemieckim miasteczku zwiększone zainteresowanie współmieszkańców przedwojennym dziejami tych terenów. Ma to swój fizyczny wymiar. A to odnowienie poniemieckiego pamiątkowego pomnika (a na cmentarzu grobowca) Carla Sprengla, a to tablica informacyjna przy klasztorze w Święciechowie, a to rzeźba jakiegoś niemieckiego pastora przy cmentarzu komunalnym itd. Na początku, jako ogólnie pasjonata historii, nawet mnie to cieszyło. Ale wkrótce z konsternacją dostrzegłem, że obecni mieszkańcy mego miasta zaczęli się z tą, przecież obiektywnie obcą im historią, identyfikować. Dziwne, bo przecież jesteśmy na tych terenach najeźdźcami. Oczywiście, wcześniej żyły tu plemiona słowiańskie, ale przed nimi przecież jakieś inne, i jeszcze wcześniej jeszcze inne itp. Cytując klasyka: „To są normalne dzieje”. Jednakże cywilizację w uprawianej przez nas obecnie formie, wprowadzili tutaj przecież Niemcy, a Polacy napłynęli tu stosunkowo niedawno – za radzieckimi czołgami. Skąd więc ta tendencja do podczepiania się pod obce osiągnięcia i dokonania? Ludzi interesuje kim był ten, czy tamten nieżyjący od 200 lat Niemiec, a nie są ciekawi jak się nazywał pierwszy polski osadnik, który w ’45 postawił na tej ziemi stopę. A można śmiało założyć, że była to ciekawa postać z ciekawą historią – takie były czasy, że wszyscy mieli ciekawe życie. No cóż, widocznie potrzebujemy do życia wiekowych legend i mitów – choćby obcych.

Kilkanaście lat temu przeczytałem w lokalnej gazecie o uroczystości w szkole w Starogardzie, na którą zaproszono jakiegoś tam potomka rodu Borków. Ilustrująca artykuł fotografia przedstawiała gościa, siedzącego na krzesełku frontem do ruin rodowego pałacu. I do dziś męczy mnie ciekawość, o czym ten człowiek sobie wtedy myślał… Pojawił się na ziemi, która od wieków należały do jego rodziny, a ledwie kilkadziesiąt lat temu została zajęta przez Hunów ze wschodu. Owi Hunowie posadzili go teraz pośród ruin starych, rodowych dóbr i usiłują zabawić krotofilami. Nie bez znaczenia jest fakt, że majątek ten popadł w ruinę właśnie w wyniku „opiekowania się” nim przez owych barbarzyńców. Mi na jego miejscu byłoby bardzo przykro, a wyjechałbym stąd z wielką zadrą w sercu.

Kategorie: Miscellaneous | Tagi: ,  | Nie można komentować
Autor:
• Tuesday, August 13th, 2019

Kilka fotek z mojej motocyklowej podróży w Góry Izerskie. Widoczny zamek, to Czocha. Przystań, to “Przystań Żeglarska Izery”, której pole namiotowe serdecznie polecam.

Kategorie: Miscellaneous | Tagi: ,  | Nie można komentować